10.09.2010
Nawigacja
· Scholar polski
· Scholar deutsch
· Scholar English
· Scholar français
· Scholar česky
· Scholar slovenčina
· Scholar el español
· Scholar português
· Scholar ελληνικά
· Scholar Italiano
· Scholar Български
· Scholar român
· Scholar Русский

· Nasze tematy, Our topics

· Szukaj, Suche, Search
· Artykuły, Artikel, Articles
· Fotki, Fotos, Photos

· Partner, Sponsoring
· Prasa, Presse, Press
· Kontakt
· Regulamin / Terms of Use
· Notka prawna, Impressum, Legal information

· Blog
· Team
· RSS Feeds (Twitter)

· Datki, Spenden, Donate

· eBook: 'Lovefool' Angellinni
· BE LOVEFOOL
Ostatnie artykuły
· Comment about the Po...
· Komentarz na temat p...
· Wakacyjna akcja pod ...
· Amalia Angellinni ::...
· Car Ball 2010 :: TV ...
Aktualnie online
· Gości online: 2

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 124
· Najnowszy użytkownik: mtitsi109
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Wpółlokatorzy
:: Wpółlokatorzy
:: Europa-Wohngemeinschaft
:: European roommates
:: Европа - совместное проживание (сожители)

Wpółlokatorzy

Wyobraź sobie, ze świat to jedna ulica, a na tej ulicy jest kilka domów wielorodzinnych. Każdy z bloków to jeden kontynent. Wtedy Europa to jeden z siedmiu bloków mieszkalnych. Nie za duży, nie za mały. Taki, aby zmieściło się w nim tyle mieszkań, ile mamy państw europejskich, a jedno państwo to jedna rodzina.

Wprowadziliśmy się wspólnie dawno, dawno temu do tego bloku i były i mniejsze i większe sprzeczki miedzy sąsiadami. Wiadomo, jeden drugiemu zalał czasem mieszkanie (przykład: potop szwedzki), niekiedy wyeksmitowano kogoś na jakąś chwilę (przykład: wojny swiatowe). Ale w sumie nie jest źle. Od czasu do czasu wpadaliśmy do siebie poplotkować na herbatkę (przede wszystkim królowie i książęta od średniowiecza po oświecenie) i ustalić strategię porzadku międzysąsiedzkiego. Pożyczaliśmy sobie drobne pieniądze i dzieliliśmy się swoimi odkryciami (przykład: przebieg rewolucji industrialnej). Od jakiegoś czasu staramy się znaleźć porozumienie, sadzimy nawet wspólnie kwiatki na balkonie w duchu ekologii. W międzyczasie nie musimy nawet do siebie zachodzić, wystarczy zadzwonić (są teraz takie atrakcyjne pakiety!) czy wysłać mejla.

Niektórzy z nas założyli nawet unię, wspólnotę mieszkaniową. Raz na jakiś czas jeden z sąsiadów obejmuje pozycję lidera na zebraniach i próbuje zmotywować pozostałych do wykonania różnych zadań.

A teraz zadanie dla Ciebie:

Wyobraź sobie, ze chcesz podjąć jednego z sąsiadów. Z czyjej wizyty byś się najbardziej ucieszył? Wiadomo trzeba sąsiada uraczyć „czym chata bogata”, w koncu „Gość w dom – Bóg w dom”. Takie proste to nie jest. Czym chciałbyś poczęstować sąsiada? Opowieściami historycznymi? Specjałami szefa kuchni? Który z pokoi byś mu pokazał i dlaczego? Co byś raczej ukrył pod dywanem lub schował do piwnicy? Jak byś przedstawił swoją narodową rodzinę? Czy wszyscy Twoi rodacy wzięliby udział w spotkaniu?

A jezeli ty byś szedł w gości – jak to sobie wyobrażasz? Czego oczekujesz po swoich sąsiadach? Na co zwracasz szczególną uwagę? Czy na sytaucję rodzinną sąsiada czy emancypację sąsiadki czy też ich trofea ściągnięte z całego swiata? Jakich rad byś im udzielił?

Cogito ergo sum (Myślę, więc jestem). Podziel się z nami swoimi poglądami! Dodaj swoją opinię!


:: Nasze tematy, :: Unsere Themen, :: Our topics, :: Наше тематы


Komentarze
#451 | Anna Brakoniecka dnia 14.11.2009 20:00
DE:
#402 | Dietmar am 14-11-2009 18:40


Na zlecenie Fundacji Tożsamości z niemieckiego miasta Düsseldorf (Düsseldorfer Identity Foundation) prowadzony jest projekt „Narodowa świadomość Niemców” na Uniwersytecie w Hohenheim, który zajmuje się dwoma podstawowymi pytaniami:


1. Jaki stosunek mają Niemcy do swojego narodu?
Stosunek Niemców do własnej nacji był zawsze trudny, ale jakie znaczenie ma narodowa tożsamość dziś dla Niemców? Skąd bierze się często opisywany „skurcz” Niemców w traktowaniu własnej tożsamości w ostatnich dwudziestu latach?


2. Co jest niemieckie w Niemcach?
Co tworzy naszą tożsamość? Co nas odróżnia od Szwedów, Argentyńczyków, Włochów?

Projekt badawczy powinien wnieść jakiś wkład w źródła niemieckiej tożsamości, w ich różnorodność i wpływy.

Przy tym maja być przebadane podane czynniki:
# siła związania z nacją i duma narodowa
# źródła związania z nacją
# stosunek Niemców do historii swojego narodu
# oszacowanie przyszłych wyzwań dla państwa
# nastawienie do zaangażowania i poczucie obowiązku jak i
# różne oblicza narodowej identyfikacji jak ważność postaci-wizerunków, napięcia narodowe ze względu na globalizację, regionalizację, odczuwanie solidarności w społeczeństwie

Te wyniki będą analizowane w końcowym podsumowaniu „Być Niemcem – nowa duma narodu w harmonii z sercem”. Jestem ciekawy wyników i chętnie usłyszałbym także Wasze zdanie na ten temat.
#452 | Anna Brakoniecka dnia 16.11.2009 16:06
ENG:
#380 | Leoni am 16-11-2009 13:29


Ostatnio musieliśmy coś na ten temat przeczytać, bo rozmawialiśmy o narodowej tożsamości w szkole. Mieliśmy przeanalizować pracę autorstwa Karlfrieda Knappa (Erfurt) 'What's German? Remarks on German Identity' (Co jest niemieckie? Niemcy poprzez historię i kulturę). Było ciekawym doświadczeniem poznawać Niemcy poprzez ich historię i kulturę. Rozwój niemieckiej historii jest dobrym przykładem na fakt ideologicznego dziedzictwa kultury użytego przez własnych członków w pozytywny i negatywny sposób. Nie jest to niezmienna stała, ale różnie interpretowana historia w rożnych epokach.


Według obecnych antropologów kultura może być najlepiej opisana jako system wiedzy, który dzielony jest przez jej członków (Keesing 1974). Taki system jest szeroko definiowany przez światowe spojrzenie i zakorzenione wartości z historii i idee danej społeczności. Ważnym aspektem jest rozwój rządzącej ideologii. To oczywiście prawda i działa także w przypadku kultury niemieckiej. Faktycznie można powiedzieć, ze religia jest pierwszym historycznie najważniejszym czynnikiem kształtującym niemiecką tożsamość. Jednak to nie liczy się tu zachodnie chrześcijaństwo, które jest podstawą wszystkich innych zachodnich kultur. To raczej wkład reformacji, a zwłaszcza luteranizm. Reformacja miała ważny wpływ na wiele kultu europejskich. Jednak jej wyniki były różne w zależności od wersji: luterańskiej lub kalwińskiej. Istnieją fundamentalne różnice między nimi, które tłumaczone są w wielu kulturowych porównaniach, m.in. między angielsko-saksońską a niemiecką kulturą. (Weber 1920/1972; Troeltsch 1925).

Potem niemiecki idealizm i szukanie uniwersalnych i wiecznych prawd, które nie były projektem kolektywnym. Widać pojedynczych myślicieli, skoncentrowanych na sobie i własnych poszukiwaniach w samotności – tzw. „bohaterskiej samotności” własnych studiów. Samotność, podczas której punkty analizy prowadzą zazwyczaj do wspanialej, tytanicznej pracy ubiegłego tysiąclecia, a nie raczej zielona, niekompletna myśl aktualnych kolegów. To wyjaśnia dlaczego człowieczeństwo w Niemczech jest raczej skierowane ku historii niż np. w państwach anglo-saksońskich. To wszystko jest więc odbiciem założenia idealistów, ze można posiąść bardziej wtajemniczony stopień wiedzy poprzez niewielką, wybraną elitę. Od XIX wieku edukowana była burżuazja, tzw. "Bildungsbürgertum", które było odseparowane od innych grup, ale nie ze względu na pozycje ekonomiczne, ale ze względu na stopień edukacji. To edukacja, odbicie idealistycznej idei, która doprowadziła do założenia Uniwersytetu w Berlinie, to było humanistyczne z naciskiem filozofii, historii, języków klasycznych. Trening humanistyczny był oferowany instytucjom dla elity w drugim stopniu edukacji (licea, w Niemczech określane mianem "Gymnasium" ). Ponadto bardziej praktyczne formy wiedzy, które nauczane były w mniej prestiżowych typach szkół. Status był atrybutem edukacji humanistycznej, a także w dziedzinach nauki i technologii, które nie były częścią idealistycznej koncepcji kultury – trzeci stopień edukacji – które były nauczane w technicznych szkołach wyższych, tzw. "Technische Hochschulen" czy inżynierskich "Ingenieurschulen" – i były to określenia podkreślające ich niższą reputację.

W wyniku wojen napoleońskich i jako reakcja na francuski imperializm – w zgodzie z luterańskim punktem widzenia a także w zgodzie z idealizmem – we wczesnej fazie XIX wieku rozwinięto idee „państwa mocnego, siły”. Niemieccy intelektualiści czuli konkurencje z nowo powstających narodów europejskich, więc konieczne było silne państwo. Praktyczne konsekwencje tej idei to militaryzacja państwa i polepszenie rządów poprzez wprowadzenie skodyfikowanych praw, reguł i procedur obiektywnych oraz skrupulatnej biurokracji. Prawa i reguły musiały być wydajne, musiały dać plecy/wsparcie wszelkim decyzjom biurokratycznym. Pod wpływem idealizmu dano więc legitymacje bez dyskryminacji czy uprzywilejowania dla nikogo. Rezultatem modernizacji była jakość prawa generalnego, ogólnego. Warto wspomnieć tu, ze różni się to od prawa francuskiego czy krajów anglo-saksońskich, to nie wyemancypowana burżuazja przejęła rządy, ale kasta rządząca. W szczególności pruski szlachcic i ziemianin von Stein, który był najbardziej wpływowym czynnikiem na te reformy. Rozwój niemieckiej biurokracji był pierwszym krokiem do modernizacji i tym, który nawet dziś jest pojmowany jako typowo niemiecki, a który był wdrażany z góry na dół.

Już sama strategia „z góry na dół” przyśpieszała modernizację i to samo państwo było najważniejszą siłą popychającą ten proces, największym pracodawcą stojącym za przemysłowymi Niemcami w XIX wieku, wspomagany poprzez największe banki i wielkich inwestorów przemysłowych. Częściową rolę przywódczą państwa sprawiło wprowadzenie praw regulujących społeczne bezpieczeństwo i opiekę dla kobiet i dzieci przeciw wyzyskowi i niebezpiecznej pracy, a te reformy nie były wynikiem walki klas, ale ojcowskiego Bismarcka.

Niemiecki dobrobyt miał swoje pochodzenie w olbrzymim stosunku opiekuńczym państwa i jego przywódców. Tak było, przynajmniej w XIX wieku, ze nie klasa robotnicza czy burżuazja popychały społeczne reformy, ale można na nie było patrzeć jak na konsekwencje luterańskiego sposobu patrzenia na świat: aktywne formowanie świata nie powinno być w rekach tych, którzy mają władzę polityczną (przywódcy polityczni), którzy nie powinni uczestniczyć w takich debatach publicznych, ale jedynie wykonywać/realizować postulaty. To tyczyło się wszystkich innych dziedzin modernizacji.

Jednak modernizacja i uprzemysłowienie coraz bardziej rozdzielało tradycyjną strukturę korporacji niemieckiego społeczeństwa, gdzie każda jednostka ma swoje konkretne miejsce, gdzie wie, jak działać w życiu społecznym i może się skupić na wewnętrznej moralnej i religijnej perfekcji. Uprzemysłowienie spowodowało niesamowite migracje populacji w ramach granic kraju, a to zmieniło struktury normalnego środowiska nie tylko przez ogromne technologiczne tereny uprzemysłowienia jak kopalnie czy zakłady stali, ale zmieniły struktury społeczne. Grupy społeczne jak robotnicy i pracownicy fizyczni – niektórzy rozwinęli się do klasy średniej robotniczej/ produkującej – nadal musieli znaleźć swoje własne miejsce w społeczeństwie. Rozwój nowego porządku państwa wymagał od jednostek spojrzenia na własny dobrobyt i praktykowania bardziej niż poprzednio wpływania na organy publiczne. Wykształcona klasa średnia w szczególności czuła się wyalienowana ze względu na rozwój przemysłowy. Powstały napięcia między protestantami a idealizmem, a z drugiej strony perspektywami opartymi na nowoczesnych, społecznych, technicznych racjach (racjonalizm). Te napięcia między ideałami religijnymi i filozoficznymi, a konsekwencjami postępu technicznego są charakterystyczne jako czwarty i zdecydowanie ważny czynnik tożsamości Niemiec. To nadal rozwijało się w drugiej połowie XIX wieku. W sferze kulturowej kulminacja została osiągnięta w gloryfikacji przeszłości w postaci nostalgicznego, aktywnego ruchu. To nastawienie było wyrażone w późnym romantyzmie, zwłaszcza w pracach Richarda Wagnera. W sferze społecznej wzrost nastąpił w szczególnych formach organizacji społecznych, tzw. "społeczności" (Gemeinschaft).

Ta koncepcja była realizowana od czasów Ferdinanda Tönnies (Tönnies 1887; Dahrendorf 1965). W roku 1887 Tönnies sporządził analizy, które mają zastosowanie do dziś w socjologii, a gdzie przedstawia „społeczeństwo” (Gesellschaft) i "społeczność (wspólnota)" (Gemeinschaft). Aby uprościć, "społeczeństwo" odnosi się do wolnych organizacji jednostek na poziomie państwowym, związane kontraktem społecznym, a „społeczność” odnosi się do organizacji jednostek związanych wspólnymi zainteresowaniami. W „społeczności” zaufanie, intymność, zgoda, dzielone wartości moralne są dominujące, a wszystkie akcje społeczne są uczciwe i angażują całą osobowość jednostek. W „społeczeństwie” jednak dominuje anonimowość i akcje społeczne są motywowane zmiennymi, własnymi celami, a patrząc jak można korzystać z nieuczciwości i hipokryzji, można połączyć te końce z odziałem pełnego egoizmu. W skrócie „społeczność” jest ciepła, osobista, a „społeczeństwo” jest zimne i bezosobowe. Obie formy bazują na antagonizmie do technologii, które ubierają się w szaty idealizmu, a preferencją społeczności jest nadal dzień dzisiejszy społeczności.

W rezultacie inny determinujący czynnik powinien być wspomniany, jeżeli zajmujemy się aktualną tożsamością niemiecką, by popatrzeć na nią w całości. Tyczy się to konsekwencji Trzeciej Rzeszy po 1945. po zwycięstwie nad nazistowskimi barbarzyńcami pojawiły się wątpliwości co do kontynuacji tradycyjnych, kulturowych sposobów myślenia i zachowania i otworzyły Niemcy na inne wpływy kulturowe.

Nie do przecenienia jest czynnik amerykańskiej kultury ze względu na programy „re-edukujące” i wynoszone z anglo-saskiej frakcji zwycięzców i prezentowane w formie społecznej i kulturowej różnorodności (Dahrendorf 1965). To nie tylko oczywiste (wg myśli Georga Ritzera), ze Niemcy zostały „z-mac-donaldyzowane” ("McDonaldised", Ritzer 1993). Zewnętrznym konsekwencjom społecznej racjonalizacji stylu życia ludzi towarzyszyła szeroka akceptacja wartości zorientowanych na „społeczeństwo”.

Chęć udziału w procesie politycznym wzrosła na tyle, ze nawet obywatelska niesubordynacja w formie protestów jest dziś dość normalna. Tendencje opisane przez Ingleharta jako zmiany wartości w erze nowoczesności nie pozostawiły Niemiec nietkniętych (1977). Np. z zakresu edukacji: dzisiejsi niemieccy rodzice kładą większy nacisk na edukacje niż 20 lat temu, by ich dzieci były bardziej zmotywowane, niezależne, indywidualne, a to powoduje, ze wartości takie jak porządek, subordynacja i poczucie obowiązku nie są już tak ważne jak kiedyś. W odróżnieniu od stereotypu Niemca, większość młodej generacji jest niesamowicie hedonistyczna. Nie widza już państwa jako społeczności, z którą są związani, ale zamiast tego, jest to raczej serwis organizacyjny oferujący różne serwisy (Klages 1984). Indywidualność nie jest dla większości młodych Niemców nie jest nadrzędnie zakorzeniony w wewnętrznej religijnej perspektywie, ale jest raczej przypadkiem indywidualnego, totalnie skoncentrowanego na sobie udziału w życiu publicznym. Jedną z pozytywnych konsekwencji jest orientacja społeczeństwa na zakorzenienie demokracji w Niemczech.

Historia pokazuje, ze konsekwencje fundamentalnych, decydujących czynników w niemieckiej kulturze mogą być także bardzo negatywne. Pokazuje to przykład wyników protestantyzmu i idealizmu indywidualnej, etycznej odpowiedzialności. W całym komforcie tego sposobu myślenia socjolog Max Weber zakłada, ze podział między religijnym, a filozoficznym subiektywizmem z jednej strony, a obiektywną potrzeba nowoczesnych społeczeństw odbija się w etyce, która jest sprawą osobistą (Weber 1971:377-379; 549-560). Wskazuje na to np. sposób w jaki pruscy oficerowie tłumaczyli swoje zachowanie poprzez profesjonalizm tak długo jak działali w zakresie prawa i rozkazów przełożonych. W rzeczywistości przejęliby tylko wtedy odpowiedzialność, gdyby odbiegała od kierunku narzuconego im. taki typ człowieka odbiegał od osoby aktywnej politycznie i społecznie, które Max Weber określa jako „moraliści z przekonania” (Gesinnungsethiker): osoba, która stoi za swoimi przekonaniami dość mocno niezależnie od konsekwencji ideologicznej motywacji i niezależnie od konsekwencji dla innych osób.

Z ideologicznego tła wynikały cechy takie jak podporządkowanie, ślepa subordynacja, dogmatyzm,
sztywność, dyskryminacja osób innego pochodzenia. To te same cechy, które wykorzystała ideologia nazistowska w najbardziej okropny sposób. Szokujący sukces wynikał z ekstremalnie subtelnego wykorzystania nowoczesnego poczucia w niemieckiej populacji poprzez odwołania do romantycznych idei „społeczności” z zauważeniem „ludzkiej społeczności” zamiast społeczeństwa. Wiedzieli więc jak ukierunkować „społeczność” idealnie z anty-nowoczesnym i anty-postępowym nastawieniem do podporządkowania się totalitarnemu systemowi i jak wykorzystać entuzjastyczne akceptowanie technologii bazującego na idei „silnego państwa”.


Co było dla mnie bardzo ciekawe:
Generalnie większość niemieckich manifestacji patriotyzmu wzbudza podejrzenia. Każde zasalutowanie wobec flagi jak w szkołach amerykańskich byłoby pogardzane przez większość Niemców i widziane jako próba narodowej indoktrynacji, a entuzjastyczny patriotyzm amerykańskiej publiczności widziany jest wobec inwazji na małą wyspę Grenadę czy w wojnie przeciw Saddamowi Husajnowi w Iraku. Aby to łagodnie wyrazić: było to bardzo żenujące dla pokolenia powojennego w Niemczech. Patriotyzm w Niemczech zazwyczaj przybiera formę patriotyzmu konstytucyjnego, np. bycie dumnym z „prawa podstawowego” (Grundgesetz, Konstytucja Niemiec) stworzonego przez ojców i matki post-wojennych Niemiec było fundamentem nowoczesnych, demokratycznych Niemiec. "Grundgesetz" jest generalnie widziany jako święte w opinii publicznej i jako arbiter dla wszystkich politycznych aktywności. Odzwierciedla się to w bardzo skomplikowanym implementowaniu jakichkolwiek zmian w konstytucji i nawet w zmianie jej interpretacji. Przy takim prawie konstytucyjnym polityczne zaangażowanie w Niemczech ma bardzo ograniczone pole działania, np. odmowa Niemiec w udziale w akcjach w Zatoce Golfowej czy w konflikcie w Bośni, które miały wspomóc zachodnich sprzymierzeńców poza NATO-wskim polem działania może być prześledzona poprzez prawo podstawowe Niemiec, w którym napisano, ze Niemcy mogą angażować się jedynie w konflikty, w których zaangażowane są albo same Niemcy albo ich sprzymierzeńcy. Poza tym zastąpienie "Grundgesetz" innym prawem jest nie do pomyślenia. Mimo ze konstytucja wprowadzona w 1949 roku była tworzona pod Niemcy Zachodnie (RFN), mogla służyć Niemcom po ich zjednoczeniu jako konstytucja wspólna. Każda próba zmiany czy stworzenia nowej konstytucji w ramach zjednoczenia w 1990 roku nie była możliwa. W związku z historią i ideami niemiecka niepewność o własnej tożsamości narodowej jest wyważona w wielu rozdmuchanych praw.

Jednak ważne jest, ze ta niepewność tyczy się tylko byłych Niemiec Zachodnich. Tam, gdzie RFN była poddana wpływom kulturowym Zachodu po II Wojnie Światowej, co spowodowało zmiany wartości, Niemcy Wschodnie pozostały niemal nietknięte obcymi wpływami, chyba ze oczywiście przyjęciem wielu rzeczy w strefie gospodarczej, społecznej od Związku Radzieckiego. Wiele wartości pruskich przetrwało jednak pod powierzchnią. Były utrzymywane przez rządy komunistyczne i używane do własnych celów jak np. dystrybucja nagród za porządek i dyscyplinę czy obowiązek. Orientacja wg "społeczności" była zenitem w socjalistycznym kolektywizmie i dobrobycie, a ich struktury były nadal rozwijane.

Najbardziej interesującą różnicą między Niemcami Wschodnimi i Zachodnimi jest ważność narodu wobec dóbr kulturowych. Inaczej jak w RFN ze swoimi stosunkami wobec Zachodu, NRD kierowało się raczej w stronę definiowania siebie jako członków niemieckiego narodu. To nie dziwi patrząc na bardzo nieliczne międzynarodowe i międzykulturowe kontakty, które możliwe były za rządów komunistycznych. W dodatku Niemcy Wschodnie nadal kontynuowały kurs bycia numerem jeden na polu naukowym i technologicznym wobec państw byłego Bloku Wschodniego i wykorzystując swoją uprzywilejowaną pozycje COMECON, co tylko podwyższało dumę narodową obywateli. Z tego powodu niespodziewana narodowa świadomość była bardziej oczywista niż w przypadku RFN. Ze względu na zjednoczenie idea narodu jako cechy tożsamości znowu wkracza do świadomości, nawet w Niemczech Zachodnich, jako symbol tożsamości. Nadal jednak nie wiadomo jak jest to ważne dla wzrostu w przyszłości „zjednoczonych Niemiec” i na praktyczne prowadzenie polityki przez rządy niemieckie.

Tylko przyszłość pokaże jakie pola odegrają dużą rolę i jak się ten proces rozwinie a także jakie będą czynniki decydujące dla kultury i historii Niemiec i ich tożsamości. Jednak oczywiste jest, ze ten rozwój będzie miał decydującą rolę dla roli Niemiec w zjednoczonej Europie.
#453 | Anna Brakoniecka dnia 18.11.2009 00:04
DE:
#404 | Vera am 17-11-2009 21:37


Prezydent Vaclav Klaus i szef rządu Jan Fischer złożyli dziś kwiaty pod pomnikiem praskim w centrum miasta, w miejscu przypomnienia o protestach studentów. 17 listopada 1989 roku czeskie siły bezpieczeństwa dławiły brutalnie demonstracje studentów w Pradze i zraniły ok. 600 uczestników demonstracji (z 15.000 demonstrantów) (mdr.de)

Dzień później prascy studenci nawoływali do nieograniczonego strajku studentów. W ciągu kilku dni protesty opanowały cały kraj. Zorganizowano masowe demonstracje, a 26 listopada 1989 w samej tylko Pradze zgromadziło się ponad 700.000 ludzi. Pod koniec listopada odbył się generalny strajk na cały kraj. 28 listopada 1989 nowo utworzone forum obywatelskie pod przywództwem pisarza i działacza na rzecz praw człowieka Vaclava Havela rozmawiało z rządem komunistycznym o przejęciu władzy.

Niecałe 2 tygodnie później, 10 grudnia, prezydent Gustav Husak powołał nowy rząd, który po raz pierwszy od 1948 nie był przede wszystkim komunistyczny. Sam Husak wystąpił z urzędu tego samego dnia. Jako następcę wybrano 29 grudnia Vaclava Havela. W ciągu kilku tygodni doprowadziło to do pokojowej transformacji i upadku rządu komunistycznego, nie została przelana ani jedna kropla krwi. Wydarzenia te przeszly do historii jako „Aksamitna Rewolucja”.

Uważam to za wspaniałe, ze pokazaliście i wydarzenia z Czech!
#454 | PoTomek dnia 19.11.2009 13:44
Troche spoznione, ale kilka slow w zwiazku z haslem "Niemcy TAK, Polska NIE" i problemem tozsamosci narodowej.

Czytamy z Sasiadka co sie dzieje na scholarze juz od dawna. Polecilismy scholara naszym znajomym, moj byly i obecny szef czytaja scholara i w przerwie w pracy pytaja mnie o moje zdanie na rozne tematy. Jestem wtedy niczym Ela Zapedowska w Idolu. Po raz pierwszy w konserwatywnej Anglii rozmawiam w pracy o polityce, choc to zawsze temat sliski i niebezpieczny, niepoprawny politycznie i do unikania. Moi znajomi i wspolpracownicy nie dziwia sie, ze w Polsce jest burdel (trzeba nazwac rzeczy po imieniu), ale przepychanki koalicyjne, opozycyjne i rzucanie sie po scenie politycznej jest znane wszedzie, chco nie kazdy potrafi tak niezachowac stylu jak polscy politycy. Jednak na zewnatrz kazdy stara sie pokazac z jak najlepszej strony.

Po przeczytaniu artykulu Ani dochodze do kilkuwnioskow:

1) gdzie dwoch Polakow sie kloci, tam Niemiec korzysta
I ja sie nie dziwie, a nawet powiem wiecej: gdybym byl Niemcem, bylbym bardzo dumny z dzialanosci misyjnej kanclerz Merkel, ktora krok po kroku, bez wzbudzania podejrzen, ale z sympatia wrecz przemierza sceny polityczne i jest jednym z najlepszych politykow ostatnich lat na swiecie. Dlaczego? Otoz pani Merkel mowi to, co dany sasiad (blizszy czy dalszy) chce uslyszec, przyznaje jednoznacznie winy Niemcow z II WS (i tak wszyscy wiedza jak bylo), a tym samym ucina wreszcie przeszlosc Niemiec, pracuje nad nowa tozsamoscia, w ktorej wprawdzie Niemcy jasno sie w piersi bija (mea maxima culpa), ale nie afiszuja sie z tym, a koncentruja na przyszlosci. Niemcy ponoc zaczynaja wychodzic z kryzysu. niemiecki eksport zacznie powoli odzywac, Niemcy znow wzmocnia sie gospodarczo, a jak ludzie maja zapewnione dobre zycie z niskim bezrobociem, to sa zadowoleni i wtedy kazdy rzad im sie podoba. Dodajac, ze kanclerz Merkel dba o polityke zagraniczna lepiej niz wielu jej poprzednikow, Niemcy sa na dobrej drodze do zdefiniowania swojego miejsca w przyszlej UE. Jak na tym tle wypadaja Polacy? Nawet nie slabo, ale wrecz zenujaco.

2) Konkurs pieknosci, popularnosci czyli polski polityk a "lustereczko powiedz przecie, czy jeszcze jestem w sondazu czy juz w poza?"

Kiedy Niemcy pokazuja sie z najlepszej strony, takze poprzez gesty przyjazni (mniej lub bardziej wyrachowanej, przemyslanej i obowiazkowej), polscy politycy nie dbaja ani o gospodarke (nie ma Balcerowicza, to rece precz od gospodarki!), ani o polityke wewnetrzna, ani o polityke zagraniczna. Projekt scholar dal mi konkretna pomoc w przedstawianiu obrazu Polaka w odleglej Anglii, bo scholar jest NIEZALEZNY. Kazdy moze tu cos napisac, kazdy moze wziac udzial w dyskusji, kazdy moze sie z czyms nie zgodzic. Polacy chcieliby by byc widziani przez Zachod inaczej, ale JAK? Sami nie mamy koncepcji na ten wizerunek Polaka. W scholarze tez to widac, m.in. poprzez rozne wpisy. Na ogol sa to wpisy ludzi zrownowazonych, inteligentnych i zorientowanych w sytuacji, a przynajmniej takich, ktorzy chca sie orientowac. I taki wizerunek Polaka jest dla mnie idealny. Jak jednak polskie wladze promuja Polske? Ania ma racje: urzadzaja dwie rownolegle imprezy na 4 czerwca, podczas obchodow rocznicy wrzesniowej tematem numer jeden byli nie sami zolnierze, nie znaczenie Polski, ale czy Putin mial prawo byc zaproszony czy nie, a zaraz potem bite dwa tygodnie politycy spierali sie, czy z 17.9.1939 lub z Katynia nie zrobic swieta narodowego, by upamietnic poleglych. Pamietam apel o 4 czerwca, ktory mozna bylo wypromowac na skale Europy, jako swieto nie tylko polskie, ale europejskie, a wtedy polscy politycy olali sprawe. Jaki wniosek? Polacy patrza w pzyszlosc, delektuja sie losem przegranego, zaatakowanego, porzuconego samemu sobie, a przyszlosc dajemy ksztaltowac innym. A skoro juz inni ksztaltuja te przyszlosc, to co sie potem dziwic, ze przegrywamy, skoro nie bierzemy udzialu w aktualnych rozgrywkach? Z drugiej strony chcemy zmieniac wizerunek Polaka, a jednoczesnie pielegnujemy sumiennie wizerunek Rosji i Niemiec jako dwoch agresorow, ktorzy tylko czyhaja na nasze potkniecie. Owszem, czekaja, ale nie ze wzgledu na chec dobicia nas, a jedynie ze wzgledu na okazje, ktore same im w lapy dajemy. I nie tylko Niemcy i Rosja szukaja okazji, by poprawic swoj los. Polacy potrzebuja stanu zagrozenia, by wreszcie sie wspolnie zebrac ponad podzialami, wiec chyba dlatego szukamy sami guza, by wreszcie miec haslo do dzialania. A taki scholar istnieje, kosztuje pewnie mniej niz dwa ekspresy do kawy Sikorskiego, a przegladajace jedynie sondaze Tuski i Kaczynskie maja w nosie prace u podstaw, ktora trzeba wykonac. Jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz. A my mamy dwie Sniace Krolewny, snujace sie po polskiej scenie politycznej w sposob, z ktorego nic nie wynika. A moze dwie Sniace Krolewny potraktowac jak Marzanne i po prostu splawic? Skoro ani jeden ani drugi nie reprezentuja nas, poszukajmy trzeciej sily. SD mialo byc wielkie, jest wielkie nic, lewica miala sie podniesc, ale chyba ja cos sparalizowalo, a polska prawica zawsze byla niczym kaczka-dziwaczka, bo prawica sie w ogole nie znosi. Polska polityka to agenci Tomki, Kaminscy, Hoffmany, spin-doktorzy, Drzewka, Mirki, Chlebki, buleczki ze spelsnialymi rodzynkami dzielone miedzy sasiadami. Mordo ty moja, wszedzie cie widze, zgin, przepadnij, zjawo nieczysta!

3) Sasiadka przeczytala po polsku Lovefool i bardzo jej sie spodobalo. Mi spodobalo sie najbardziej slowo „dziewczyniarski“. Nie jestem fanem „dziewczyniarskich“ rzeczy, w tym ksiazek, romansidel i innych, ale w tym calym Lovefool sa dwie rzeczy, ktore mi sie podobaja. Po pierwsze scholar promuje ludzi, ktorzy cos wnosza w Europe. Bihaterowie, ktorym nadano polskie obywatelstwo sa przedstawieni jako dzisiejsi Europejczycy: sa aktywni, maja sile przebicia i klase, wiedza, czego chca, nie robi im roznicy podroz do Berlina, po prostu wsiada sie w pociag i sie jedzie tak jak do fajnie opisanego Wroclawia, Warszawy pojawiajacej sie co rusz na horyzoncie czy na Mazury (Sasiadka piala z zachwytu nad faktem przedstawienia Mragowa). Druga sprawa: ze wzgledu na przemieszanie kulturowe w Europie i rozne wplywy panstw na rozwoj kultury Europy, widzimy niezle skreslona postac najbardziej niezwyklego bohatera ksiazki: polaczenia wlasnie tych europejskich klimatow w osobie Juliana. Jako cos ponadczlowieczego kumuluje w sobie mity i legendy od starozytnych Rzymian i Grekow, po Wikingow, co jest posunieciem smialym, ale jakze bliskim kazdemu Europejczykowi, bo stanowi to jakis fundament wartosci europejskich, ktore sa podobne dla nas wszystkich. Scholar po raz kolejny udowadnia, ze mozna promowac z sensem Europe i Europejczykow, nie tylko poprzez gadki polityczne, ale i przez mlodych tworcow.

4) O zlewaniu politykow na sprawy wazne nie bede pisal, bo sie wnerwilem, a musze leciec do Sasiadki, wiec moze innym razem. Szkoda mi tylko tych, ktorych powinno sie odznaczyc medalem zaslugi dla RP, wlasnie za kreowanie rzeczywistosci, za ciagniecie za uszy politykow i za niezaleznosc. I w tym znaczeniu polscy politycy sa niczym wyspianskie chamy, co maja zloty rog, a nie widza, co z nim zrobic. Hulaj dusza, piekla nie ma. Historia was osadzi, mili panowie i panie, a nie bedzie to z pewnoscia „czworka z plusem“ i nawet nie „trzy na szynach“.
#455 | PoTomek dnia 19.11.2009 13:47
PS. Wlasnie widzialem, ze artykul Polska NIE, Niemcy TAK byl czytany prawie 60.000 razy. Jestem pod wrazeniem, a politycy powinni byc porazeni i zawstydzeni do szpiku kosci. 2/3 czytan bylo z zagranicy. To nawet nie jest "pala".
#456 | Anna Brakoniecka dnia 24.11.2009 23:49
ENG:
#384 | Charlie am 24-11-2009 21:36


Zagubiona maksyma Adama Smitha powiada: egoizm nie jest żadną cnotą. Przeczytanie o działaniach polskich polityków i wszystkich historii oznacza także ogólną ignorancje faktów i obywateli.

Nastawienie jak te opisane jest prawie kompletnie oddalone od każdego politycznego/społecznego punktu widzenia, który jest wg mnie właściwy, i daje mi wystarczający powód, by polski polityczny punkt widzenia świata odrzucić i nim wzgardzić.
#457 | Paszczak dnia 25.11.2009 19:49
Poniżenie i niesmak z polskich polityków możemy widzieć już choćby w żartach:
Kaczyńscy nie jedzą serków homogenizowanych.
Jedzą wyłącznie serki heterogenizowane.

A po dwóch latach rządzenia, można Tuska podsumować w następujący sposób:

Studniówka Tuska. Rudy cudotwórca przemawia, chwaląc się osiągnięciami swego rządu. Mija godzina, dwie, trzy... Premier śmiało przechodzi od osiągnięcia do osiągnięcia.
- A tuż pod Mszczonowem Platforma Obywatelska doprowadziła do uruchomienia nowej, ekologicznej elektrowni, gdzie, zamiast węgla, pali się torfem - chwali się Tusk.
Głos z sali:
- Ale ja tam byłem, tam nie ma żadnej elektrowni!
Premier niezrażony peroruje dalej:
- A dzięki staraniom Platformy Obywatelskiej, niedaleko Jasła, wybudowaliśmy eksperymentalny odcinek autostrady siedmiopasmowej!
Tenże głos z sali:
- Ale tam nie ma żadnej autostrady!
Nie wytrzymał w końcu Schetyna i wkurzony krzyczy:
- A ty, gościu, zamiast wozić się po Polsce, lepiej byś TVN24 pooglądał!

Polacy zawsze ratowali się poczuciem humoru.
#458 | Tlumaczenie dnia 29.11.2009 21:45
ENG:
#386 | Mary am 29-11-2009 16:30


Fiński prezydent Tarja Halonen powiedziała dla Spiegel w 2008:
Jak Finlandia zaproponowała „Płaszczyznę Północną” jako plan dla regionu bałtyckiego i bardziej zacieśnione relacje z Rosją w późnych latach '90-tych, a ludzie patrzyli wtedy z podejrzeniem. Dlatego takie ważne jest, by nie formować żadnych bliższych klubów w UE, a Sarkozy wydaje się to sobie wyobrażać.
Podkreśliła także, iż państwa północne mają najwięcej problemów ze środowiskiem naturalnym w Europie. Poziom zanieczyszczenia toksynami w Bałtyku – od rolnictwa po odpływy z miejsc jak np. St. Petersburg, jest katastrofalny. Morze Bałtyckie jest zagrożone, rybołówstwo jest zagrożone. Potrzeba radykalnej zmiany w tym zakresie.
Myślę, iż ważne jest, by wiedzieć jakie mamy problemy w regionach przygranicznych, nie tylko między samymi członkami UE, ale i problemami jakie mamy ogólnie.
#459 | Tlumaczenie dnia 29.11.2009 21:45
ENG:
#387 | Lucy am 29-11-2009 18:32


Mamy ogólny problem z imigracją. Coraz bardziej rosnący fenomen przemieszanej migracji w krajach Europy Centralnej i państw bałtyckich doprowadził do szukania azylu jako formy poprawy ekonomicznej dla migrantów wzdłuż granic. Takie niewyrównane stosunki powodują poważne potrzeby dla tych, którzy potrzebują międzynarodowej opieki/schronienia.

Ze względu na ustabilizowane rozwiązania w regionie, lokalna integracja w wielu krajach Europy Centralnej bywa trudna. Ale mieliśmy także pozytywne przykłady rozwoju w 2008. Niektóre rządy zainicjowały pewne programy dla przesiedlenia. Agencja będzie kontynuować bycie adwokatem dla stworzenia programów przesiedlenia w państwach bałtyckich.

W Bułgarii aktywności przygraniczne zostały zainicjowane przez sąsiadów Grecję, Turcję i Rumunie. UNHCR chce przeprowadzić odpowiedni trening w międzynarodowym prawie dla imigrantów, strażników granicznych i innych osób zaangażowanych w zarządzanie migracjami. W Polsce Agencja zamierza skierować kampanie seksualne i oparte na przemocy seksualnej, dyskryminacji przeciw azylantom w wieku szkolnym i w ten sposób podnieść jakość programów integracyjnych.

Wszystko to będzie zarządzane przez Office of the United Nations High Commissioner for Refugees (Agencja ONZ do Spraw Uchodzcow) http://www.unhcr.org The Office of the United Nations High Commissioner for Refugees zostało założone 14 grudnia 1950 przez Zgromadzenie ONZ. Agencja ma mandat do prowadzenia międzynarodowych koordynacji akcji opiekujących się uchodźcami i do rozwiązania problemów uchodźców. Pierwszym celem jest ochrona i zapewnienie dobrego życia azylantom. Zamierzone jest zapewnienie każdemu prawa do azylu i znalezienie bezpiecznego miejsca zamieszkania z opją powrotu do własnego kraju na własne życzenie, integracji lokalnej lub przesiedlenia do innego kraju. Agencja ma także mandat dla osób bezpaństwowych. W ponad 5 dekadach Agencja pomogła już ponad 10 milionom osób zacząć życie na nowo. Dziś załoga w postaci 6.600 ludzi w ponad 110 krajach kontynuuje pomoc dla 34 milionów ludzi.
#460 | Anna Brakoniecka dnia 16.12.2009 13:14
Z Parlamentu Europejskiego w Brukseli napisała do nas Europosłanka Lidia Geringer de Oedenberg:


10 grudnia 2009: Herman Van Rompuy będzie pierwszy raz oficjalnie przewodniczył …kolacji


Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, mylnie zwany prezydentem Unii, dzisiaj o 20:00 zje swoją pierwszą - w nowej roli - kolację z szefami państw i rządów unijnej 27-ki.
Mimo, że od momentu jego wyboru upłynął prawie miesiąc, Radzie przewodniczy nadal premier Szwecji (Fredrik Reinfeldt), sprawującej prezydencję nad Unią. Niestety, do 31 grudnia br. Van Rompuy będzie pełnić funkcję głównie “dekoracyjną”, przejmując obowiązki dopiero w przyszłym roku. Jeżeli spojrzeć na tegoroczny budżet Unii - jest to zupełnie zrozumiałe. Nowy szef nie ma na razie oficjalnego gabinetu, ludzi, sprzętu biurowego…ponieważ nie został w żaden sposób "ujęty" w budżecie na rok 2009.
Ustanowione traktatem lizbońskim, stanowisko szefa Rady kreuje w efekcie nową instytucję unijną, wymagającą odrębnego finansowania. Dotychczas spotkania szefów wszystkich unijnych państw, czyli tzw. szczyty Rady Europejskiej, były finansowane przez państwo sprawujące prezydencję. Wraz z nową instytucją koszty te przejmie budżet Unii, dając Przewodniczącemu Rady na ten cel ok. 6,5 mln euro (na średnio 5 szczytów rocznie). Dodając do tego planowane koszty osobowe (ok. 60 pracowników) oraz inwestycji w infrastrukturę: lokal, meble i sprzęt komputerowy, budżet instytucji zamknie się w przyszłym roku na poziomie ok. 23,5 mln euro. Czy to dużo? W porównaniu z istniejącą administracją szefów Komisji czy Parlamentu - dość skromnie.

Znamienne jednak jest to, że dopiero teraz - w grudniu - w ostatniej możliwej chwili podjęto związane z tym decyzje budżetowe. Nagięto w ten sposób wydatki w 2010 r. i znaleziono oszczędności z mijającego roku. Pokazuje to, że nie całkiem jednak wierzono w sukces lizbońskiej operacji i wejście w życie nowego traktatu.


Z pozdrowieniami dla Czytelników,
z Parlamentu Europejskiego w Brukseli
Lidia Geringer de Oedenberg
Dodaj komentarz
Nick:


Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Shoutbox
Nick:

Wiadomość:

Kod potwierdzający:


Wpisz kod potwierdzający:



Nathan
05.09.2010
scholar-online builds bridges between Europeans and I like this idea.

Sarah
05.09.2010
Ich habe Lovefool, Der Narr der Liebe gelesen und ich bin jetzt in diesem Buch verliebt! Danke Amalia!

Marie
29.06.2010
Anna, you and your team are the very best! Your Scholar idea is great and unites Europe. Greetings from France!

Alicja
09.06.2010
Cudowne fotosy z Muse i z Leną! Gratulacje!

Penelopé
07.06.2010
I envy you! You see so many great people and you talk with the best musicians! I wish you further successes! Greets from Greece, P.

Marta
07.06.2010
Muse? Ich koncerty sa najlepsze! Super! Kocham ich!

Xennija
07.06.2010
Anna, it's great that you saw Muse! It's my favourite band ever to me!!!!!!

Krzysiek
15.05.2010
Europejczycy powinni więcej rozmawiać! Zgadza się! Pozdrawiam serdecznie!

PoTomek
14.04.2010
Od kiedy Kaczynski stal sie everybody's darling? Wystarczyl jeden wypadek. A mialo byc tak pieknie.

KN
14.04.2010
W żałobie jak i w stanach euforii ludzie popadają w skrajności. RT @stoerungsquelle: najwazniejsze, zeby spoczywal w pokoju. #Kaczynski mimo wszystko jestem na nie za Wawelem

Kinga.
14.04.2010
Przede wszystkim należy uszanować decyzję rodziny. Wawel? Jestem na tak.

Karolina
14.04.2010
Szacunek, współczucie, smutek, oddanie należnego hołdu Prezydentowi to jedno i z tym chyba zgadzamy się wszyscy lub zdecydowana większość. Ale ta decyzja o Wawelu jest zupełnie nieprzemyślan

Radek
14.04.2010
Przecież to takie jasne - prezydent Warszawy nie pragnał by niczego innego niż pochowania go z dala od ukochanego miasta!! LUDZIE TROCHĘ ROZSĄDKU!!

Janek
14.04.2010
Wawel? to jest bardzo zly pomysl, kosciol katolicki za wszelka cene probuje ugrac cos dla siebie wykorzystujac ta tragedie.

Anna
13.04.2010
Prezydent zmarł w warunkach wyjątkowych, po bohatersku można by powiedzieć, bo leciał do Katynia, by oddać w imieniu całego społeczeństwa hołd męczennikom - argumentował Dziwisz. Jezu, co

Bannery
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
Statystyka
statystyka
Wygenerowano w sekund: 0.14 861,832 Unikalnych wizyt