31.07.2010
Nawigacja
· Scholar polski
· Scholar deutsch
· Scholar English
· Scholar français
· Scholar česky
· Scholar slovenčina
· Scholar el español
· Scholar português
· Scholar ελληνικά
· Scholar Italiano
· Scholar Български
· Scholar român
· Scholar Русский

· Nasze tematy, Our topics

· Szukaj, Suche, Search
· Artykuły, Artikel, Articles
· Fotki, Fotos, Photos

· Partner, Sponsoring
· Prasa, Presse, Press
· Kontakt
· Regulamin / Terms of Use
· Notka prawna, Impressum, Legal information

· Blog
· Team
· RSS Feeds (Twitter)

· Datki, Spenden, Donate

· eBook: 'Lovefool' Angellinni
· BE LOVEFOOL
Ostatnie artykuły
· Comment about the Po...
· Komentarz na temat p...
· Wakacyjna akcja pod ...
· Amalia Angellinni ::...
· Car Ball 2010 :: TV ...
Aktualnie online
· Gości online: 4

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 118
· Najnowszy użytkownik: Maya
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Wpółlokatorzy
:: Wpółlokatorzy
:: Europa-Wohngemeinschaft
:: European roommates
:: Европа - совместное проживание (сожители)

Wpółlokatorzy

Wyobraź sobie, ze świat to jedna ulica, a na tej ulicy jest kilka domów wielorodzinnych. Każdy z bloków to jeden kontynent. Wtedy Europa to jeden z siedmiu bloków mieszkalnych. Nie za duży, nie za mały. Taki, aby zmieściło się w nim tyle mieszkań, ile mamy państw europejskich, a jedno państwo to jedna rodzina.

Wprowadziliśmy się wspólnie dawno, dawno temu do tego bloku i były i mniejsze i większe sprzeczki miedzy sąsiadami. Wiadomo, jeden drugiemu zalał czasem mieszkanie (przykład: potop szwedzki), niekiedy wyeksmitowano kogoś na jakąś chwilę (przykład: wojny swiatowe). Ale w sumie nie jest źle. Od czasu do czasu wpadaliśmy do siebie poplotkować na herbatkę (przede wszystkim królowie i książęta od średniowiecza po oświecenie) i ustalić strategię porzadku międzysąsiedzkiego. Pożyczaliśmy sobie drobne pieniądze i dzieliliśmy się swoimi odkryciami (przykład: przebieg rewolucji industrialnej). Od jakiegoś czasu staramy się znaleźć porozumienie, sadzimy nawet wspólnie kwiatki na balkonie w duchu ekologii. W międzyczasie nie musimy nawet do siebie zachodzić, wystarczy zadzwonić (są teraz takie atrakcyjne pakiety!) czy wysłać mejla.

Niektórzy z nas założyli nawet unię, wspólnotę mieszkaniową. Raz na jakiś czas jeden z sąsiadów obejmuje pozycję lidera na zebraniach i próbuje zmotywować pozostałych do wykonania różnych zadań.

A teraz zadanie dla Ciebie:

Wyobraź sobie, ze chcesz podjąć jednego z sąsiadów. Z czyjej wizyty byś się najbardziej ucieszył? Wiadomo trzeba sąsiada uraczyć „czym chata bogata”, w koncu „Gość w dom – Bóg w dom”. Takie proste to nie jest. Czym chciałbyś poczęstować sąsiada? Opowieściami historycznymi? Specjałami szefa kuchni? Który z pokoi byś mu pokazał i dlaczego? Co byś raczej ukrył pod dywanem lub schował do piwnicy? Jak byś przedstawił swoją narodową rodzinę? Czy wszyscy Twoi rodacy wzięliby udział w spotkaniu?

A jezeli ty byś szedł w gości – jak to sobie wyobrażasz? Czego oczekujesz po swoich sąsiadach? Na co zwracasz szczególną uwagę? Czy na sytaucję rodzinną sąsiada czy emancypację sąsiadki czy też ich trofea ściągnięte z całego swiata? Jakich rad byś im udzielił?

Cogito ergo sum (Myślę, więc jestem). Podziel się z nami swoimi poglądami! Dodaj swoją opinię!


:: Nasze tematy, :: Unsere Themen, :: Our topics, :: Наше тематы


Komentarze
#471 | Mariusz, Sydney dnia 18.01.2010 02:02
Young People UK ma rację: Q pamięci:

17 stycznia 1945 r. do zniszczonej niemal doszczętnie Warszawy wkroczyli żołnierze 1 Armii Wojska Polskiego. Walki o opanowanie miasta trwały zaledwie kilka godzin. 19 stycznia w Alejach Jerozolimskich, które specjalnie na tę okazję uprzątnięto z gruzu, przy dźwiękach "Warszawianki" defilowały wyznaczone oddziały 1 Armii WP. Defiladę na trybunie ustawionej naprzeciwko hotelu "Polonia" przyjmowali przedstawiciele władz komunistycznych i wojska, m.in. Bolesław Bierut, Władysław Gomułka, Edward Osóbka - Morawski, gen. Michał Rola - Żymierski, gen. Stanisław Popławski, płk Marian Spychalski oraz sowiecki marszałek Gieorgij Żukow.

W swoich wspomnieniach Jeremi Przybora tak opisał to wydarzenie: "Upiorne <> trupa miasta i upiorna defilada na jego cmentarzysku [ ], ta defilada zwycięskich oddziałów maszerujących między dwoma milczącymi szpalerami widm. Wyległy one, niczym niema publiczność, na trybuny zwalisk i ruin, wzdłuż trasy przemarszu żołnierzy <>. Widma chłopców i dziewcząt z AK, wmieszane w tłumy mieszkańców, którzy byli wraz z bojownikami Warszawy jej obliczem i duszą, uśmiechem, rozpaczą i strachem. [...] parada wyzwolicieli, którzy już nikogo nie wyzwolili". (J. Przybora "Przymknięte oko opaczności. Memuarów część II" )

W czasie II wojny światowej łączne straty ludności Warszawy szacowane są na 600 - 800 tys. osób, w tym ok. 350 tys. Żydów i ok. 170 tys. poległych lub zamordowanych w Powstaniu Warszawskim. Straty urbanistyczne wynosiły ok. 84 proc., (zabudowa przemysłowa - 90 proc., mieszkalna - 72 proc. i zabytkowa - 90 proc.)

(za GW)
#472 | Anna Brakoniecka dnia 23.01.2010 21:23
DE:
#423 | HVOI22 am 23-01-2010 17:47


No super, jeszcze więcej spamu: papież chce użyć internetu do jeszcze większej posługi misjonarskiej:

Papież Benedykt XVI ogłosił w notatce na następna niedziele medialną, ze zwiększy korzystanie z internetu, by szerzyć wiarę chrześcijańską. Internet oferuje „nieograniczone perspektywy duchowe” i ma być ze względu na „niesamowity wpływ” w przyszłości częściej używany przez duchownych dla „nowej epoki” głoszenia wiary. Księża mają prowadzić blogi i wiadomości video służące ewangelizacji i katechezie, aby iść z duchem cyfrowego czasu. „Im więcej nowoczesnych technologii tworzy intensywne połączenia w swoich ramach, tym bardziej księża będą zmuszeni, zajmować się duchem wiernych i zwiększać zaangażowanie, by korzystać z mediów dla szerzenia Słowa” - powiedział papież.

Powinniśmy się postawić przeciw temu!
#473 | Tlumaczenie dnia 27.01.2010 14:49
DE:
#424 | Ania am 27-01-2010 12:09 (pl)

Gdzie ma Papież rację, to ma rację… Ale czy obmyślił wszystkie z tego wynikające konsekwencje? No nie wiem!
Właśnie wyobrażam sobie jak ludzie w niedzielę na mszę gromadzą się przed ekranem komputerowym i słuchają księdza, który prowadzi mszę via Webcam. Dziwne, jakoś…
„Kościół zamknięty. Następna msza na www…….com”
#474 | Alina dnia 31.01.2010 18:35
Dawne stereotypy na temat Polski straciły sens w świetle osiągnięć silnego i stabilnego centro-prawicowego rządu oraz spektakularnego tempa gospodarczego wzrostu - zauważa w najnowszym wydaniu opiniotwórczy tygodnik brytyjski "The Economist".

Artykuł tygodnika zatytułowany "Od konia zaprzęgowego do konia mechanicznego", zilustrowany konną furmanką, za którą ciągnie sznur samochodów, jest utrzymany w bardzo pochlebnym tonie dla Polski i jej gospodarczych oraz politycznych osiągnięć.

"Według standardów minionych wieków, Polska nigdy nie była bezpieczniejsza, zamożniejsza lub lepiej zarządzana". Dlatego tygodnik radzi, by spojrzeć na nią świeżym okiem, odchodząc od utartych stereotypów.

Według tygodnika, tylko w 2009 r. średni przychód na głowę mieszkańca w przeliczeniu na PKB rekordowo wzrósł w Polsce do 56 proc. z 50 proc. unijnej średniej. W tym samym ujęciu skorygowanym na siłę nabywczą pieniądza, dzięki niższym cenom Polska jest dziewiątą największą gospodarką UE.

"Podczas, gdy takie, domniemane zachodnie państwa jak Grecja chwieją się (i mają trudności z zaciągnięciem długu na międzynarodowym rynku kapitałowym - PAP), eks-komunistyczna Polska pożycza tanio, o czym świadczy niedawna emisja euroobligacji na sumę 3 mld euro" - pisze tygodnik.

Sukcesy Polski po części biorą się ze szczęścia (polskie banki nie uniknęły spirali długu, która pogrążyła Węgry i Łotwę, ma duży rynek wewnętrzny i prężny popyt konsumpcyjny, skorzystała na niemieckim programie wsparcia dla rynku motoryzacyjnego), ale zawdzięczają wiele także sprytnej polityce jej politycznego kierownictwa.

"Obecna ekipa rządzącą prezentuje się dobrze nie tylko na tle poprzednich, ale także w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Rząd zmierzył się z niektórymi spośród najtrudniejszych problemów" - twierdzi tygodnik.

"The Economist" wymienia tu reformę emerytalną (choć uznaje, iż rząd powinien był w tej kwestii pójść dalej), modernizację dróg i kolei, poskromienie biurokracji, liberalizację rynku mieszkaniowego, zmiany przygotowywane w sposobie rozliczeń obywatela z urzędem podatkowym (możliwość rozliczeń online) i usprawnienie prac urzędów celnych. "Zmiany te powinny zachęcić polskich pracowników do większego przemieszczania się wewnątrz kraju w poszukiwaniu pracy, zamiast emigrować" - pisze tygodnik.

Sukcesem jest też polska polityka zagraniczna: "Pod kierownictwem Radka Sikorskiego Polsce udało się poprawić stosunki z sąsiadami i mimo pewnych przeszkód uzyskać korzystne porozumienie z administracją Baracka Obamy w sprawach bezpieczeństwa. Po wielu targach bateria Patriotów zostanie dostarczona Polsce w marcu".

"The Economist" sugeruje, że Sikorski w pałacu prezydenckim i Tusk na urzędzie premiera to dobre rozwiązanie: "Premier Donald Tusk chciałby odsunąć prezydenta Lecha Kaczyńskiego w ramach długofalowego planu rozbicia PiS-u i wchłonięcia części ruchu do swojej własnej partii. Miał jednak obawy przed ustąpieniem z urzędu premiera, zwłaszcza iż ma nadzieję, że w przyszłości uda mu się ukrócić prerogatywy głowy państwa" - zaznacza pismo.

"Sikorski w wyborach prezydenckich ma wyborcze szanse. Jest najbardziej popularnym politykiem, a równocześnie zachowuje coś z outsidera (studiował w Oksfordzie, jego żona jest Amerykanką, pracował w waszyngtońskim ośrodku badawczym). Dlatego nie jest dla Tuska zagrożeniem" - wskazuje pismo.

Tygodnik wystawia niepochlebne świadectwo Lechowi Kaczyńskiemu. "Jego popularność rośnie tylko wówczas, gdy się publicznie nie wypowiada". Mówi się o nim, że nie chce ubiegać się o drugą kadencję, ale pcha go ku niej brat Jarosław. Na urzędzie prezydenckim Lech Kaczyński dał się poznać głównie od strony "destruktywnej".

Tłumaczenie za The Economist znajdziecie na:
http://biznes.interia.pl/news/economist-dawne-stereotypy-o-polsce-stracily-racje-bytu,1432207,4199
#475 | Anna Brakoniecka dnia 01.02.2010 20:03
ENG:
#403 | Macarena am 01-02-2010 19:15


Nie zgadzam się, ze Sikorski jest dobrym kandydatem, jest złym ministrem spraw zagranicznych, ale obecnie nie ma to większego znaczenia – każdy może wygrać przeciw Kaczyńskiemu. To będzie brudna walka polityczna w kampanii, nawet na polskie standardy. Populiści i nacjonaliści z partii prawicowych wraz z Kaczyńskim użyją każdego argumentu przeciw każdemu politykowi. Sikorski jest w niebezpieczeństwie, bo im uciekł (pewne obelgi opublikowane w mediach w 2009 roku) i dlatego, ze jego zona to amerykańska Żydówka (nawet w Polsce Żydzi nie są przedstawiani przyjaźnie w mediach). Inni kandydaci będą atakowani ze względu na swoje komunistyczne polityczne korzenie. Nie ma w Polsce lidera, jest raczej walka przeciw lub za Kaczyńskim, co można było zobaczyć w artykule z pierwszej strony. Afera hazardowa nie pomoże ani premierowi Tuskowi ani Kaczyńskiemu. Może lewica skorzysta z sytuacji i się zjednoczy.
#476 | Tlumaczenie dnia 03.02.2010 20:55
ENG:
#404 | MercyPercy am 03-02-2010 19:32


Polska gospodarka nadal ma problemy, np. z dostawami energii. Środowisko biznesowe Republiki Polskiej jest generalnie dobre. Polski system energetyczny jest największym w Europie Środkowej i Wschodniej pod względem objętości. Moc systemu jest bardzo podzielona na niemal 400 stacji energetycznych. Polska na razie pracuje nad prywatyzacją sektora energetycznego. Na razie wykształciły się cztery grupy energetyczne: Enea, Tauron, Energa, i PGE Polska Grupa Energetyczna. PGE Polska Grupa Energetyczna jest największą grupą energetyczną i posiada 40% totalnej produkcji energii. Prywatyzacja planowana jest na lata 208-11 (Warsaw Voice, Głos Warszawy, 2009). Polska jako część UE musi zająć się energią odnawialną jak ustanowili szefowie rządów. Celem Polski w ramach energii odnawialnych jest 15% konsumpcji tej formy energii do 2020 roku. Większość energii odnawialnych ma pochodzić z zasobów biomasy.

#

Oszacowany PKB w I kwartale 2007: 7%
#

Stopa inflacji w lutym: 1,9%
#

Stopa procentowa NBP: 4,00%.
#

Płaca minimalna: 936 PLN
#

Średnia płaca w 2006: 2477.23 PLN
#

Stopa zadowolenia konsumentów (luty 2007): 94.86 p.

W dodatku zgadzam się z Anglikiem zagubionym w Polsce, który pisze na swoim blogu:
http://datblog.wordpress.com/2008/01/19/polands-economy-needs-careful-attention/

Polska energetyka oparta jest przede wszystkim na węglu. Infrastruktura jest stara i potrzebuje odnowienia, emisje wydzielania gazu cieplarnianego są kupowane w ramach tzw. podatku zielonych gazów od państw sąsiedzkich, zazwyczaj od Niemiec, co jest drogie.


Ale co z kosztami unowocześniania/wymiany stacji energetycznych? Polska musi odejść od węgla, ale na razie nie jest w stanie zbudować stacji nuklearnej, choć chce brać udział w budowie takiej stacji na Litwie i ściągać stamtąd energie. Ale nie ma na to ani gwarancji ani ustalonych objętości energii, które odpowiadałyby polskim, rosnącym potrzebom. Nowoczesna stacja nuklearna jest bezpieczna niż relikt w Czarnobylu i na szczęście Polacy się na tym poznali jak glosowali w 2006 roku. Do dziś nie ma jednak zdecydowanego planu budowy stacji, a polskie potrzeby będą wcześniej niż później wyższe i mają wzrosnąć o 90% do 2025 roku jak się patrzy w dzisiejsze statystyki. Inwestycje w nowe energie (i ich infrastruktury) muszą się zrodzić. Gdzieś są potencjalni klienci.

Największe zmartwienie energetyczne Polski to nie węgiel, ale rurociąg północny, który ma pompować rosyjski gaz bezpośrednio do Niemiec pod Bałtykiem, pomijając Polskę. Polskie obawy to nie jak w Szwecji zagrożenia dla środowiska. Polacy boją się, ze Rosja wykorzysta bezpośredni dostęp do Niemiec, by podzielić Europę. Wszyscy polscy politycy są przeciw temu projektowi. To niedobry fokus.

Niestety polska topografia nie wykazuje potęgi wodnej, jak np. w przypadku Norwegii, ani klimatu, który pozwalałby na optymalne korzystanie z energii słonecznej i wiatru, więc nie jest to odpowiedz na potrzeby kraju. Energia nuklearna wydaje się być lepszym rozwiązaniem.

To brzmi może słabo, ale zawsze byłem optymistą i myślę, ze Polacy powinni zacząć podnosić głosy szybciej niż później, by zapewnić bezpieczeństwo energetyczne i gospodarcze takie rozmowy muszą wrócić na forum. A rząd powinien ściągnąć ponownie Balcerowicza, on mógłby zrobić porządek!

Polecam:
European Commission, “Poland Renewable Energy Fact Sheet,” January 2008.
UDI, “World Electric Power Plant Database,” 2009
Warsaw Voice, “Privatization of the Energy Sector,” 2008. Available online: www.warsawvoice.pl.
#477 | Tlumaczenie dnia 05.02.2010 20:28
ENG:
#405 | Nanu am 05-02-2010 18:52

Niemiecka ekonomia wzrosła w 2008 roku o 1,3%, czyli o polowe tego, co uzyskała w 2007 roku. Wg Bundesbank (Narodowy Bank Niemiec) niemiecka gospodarka będzie stagnować w 2010 roku. To największa gospodarka Europy i oczekuje się, ze (jej wzrost) zmaleje do ok. 6%. „Niemiecka gospodarka jest w fazie ostrej recesji” twierdzi Bundesbank. Działalność ekonomiczna znajduje się na poziomie obniżonym. Przewiduje się powrót do starych wskaźników w 2010 roku, ale na małym poziomie 0,5%. więcej zwolnień i szybszy wzrost bezrobocia są oczekiwane w nadchodzącym kwartale”. Bezrobocie ma wzrosnąć wg przewidywań do 10,5% w 2010 roku. Europa stoi w obliczu kryzysu głębszego i dłuższego niż poprzednio przewidywano. Z 8,5 miliona stanowisk pracy zniknie z rynku w UE w 2010 roku. To więcej niż liczba nowo tworzonych miejsc pracy w normalnych latach. Bezrobocie sięgnie 11,5% do końca następnego roku twierdz KE. Komisja twierdz także, ze gospodarki europejskie zmaleją o 0,1% w 2010 roku. Z dzisiejszej perspektywy nie widać pozytywnych ruchów przynajmniej do polowy 2010.
#478 | Tlumaczenie dnia 05.02.2010 20:28
DE:
#428 | Kerstin am 05-02-2010 19:00

Po 60 latach monopolu na prąd w Niemczech, w 1998 ten monopol został przełamany. Formalnie otwarto wówczas także rynek gazowy. Monopole i oligopole miały paść, a konkurencja miała poprawić sytuacje klientów. Jednak w rzeczywistości te cele zostały zrealizowane bez większego przykładania się. Odczuwalne zmiany regulacji to wzrost liczby konkurentów na rynku. Obecnie to 13 członków BNE, którzy działają w całym kraju na rynku prądu. Rynek gazu był skomplikowany na tyle, ze ciężko było się przebić nowym konkurentom. Na początku roku 2008 ruszyło się i od tego czasu można dostarczać gaz na skalę całego kraju.

Liberalizacja niemieckiego rynku prądu zaczęła się w 1998 na polecenia UE: dyrektywy wewnętrzne dla państw członkowskich UE nakazywały, by otworzyć rynki energetyczne wewnątrz UE. Sposób otwarcia pozostał w gestii pojedynczych krajów.

Mimo drugiej nowelizacji prawa energetycznego (Energiewirtschaftsgesetz, EnWG) w roku 2003 intensywność konkurencji była niewielka. Dostęp do rynku był niewystarczający. Ogromne poprawki prawa w lecie 2005 poprawiły sytuację: Centralny Urząd Sieci Energetycznych (Bundesnetzagentur, BnetzA) został upoważniony do ustalenia stawek energetycznych i ustanowienia wymogów dostępu do rynku. Upoważnienia te są zawarte w prawie Stromnetzentgeltverordnung (StromNEV) i Stromnetzzugangsverordnung (StromNZV) z 25 czerwca 2005. jednak te wszystkie zapisy nie wystarczają do gwarancji konkurencyjności na rynku.

Otwarcie rynku gazu także odbyło się formalnie. 3 lata od powstania urzędu regulującego rynek (Bundesnetzagentur - BNetzA) rynek gazowy dopiero powoli nabiera tempa.

Prawdziwe problemy nowych konkurentów wychodzą poza sam dostęp do rynku: stawki, możliwe oferty innych, gospodarka zasobami rezerwowymi, format danych i ograniczenie rynku – to wszystko zadania dla BNetzA. Dopiero rozwiązanie tych problemów pomoże nowym konkurentom stworzenie oferty jednakowej dla całego kraju.

W ramach obecnych dyskusji powstał projekt nowelizacji zmian prawa o konkurencyjności (Gesetz gegen Wettbewerbsbeschränkungen, GWB ) i Narodowy Związek Nowych Dostawców Energii (Bundesverband Neuer Energieanbieter e.V., BNE) żąda poprawy klimatu dla inwestycji do budowy nowych stacji energetycznych. Środowisko przyjazne inwestorom z minimum wpływów państwa to pierwsze zadanie dla polityki. Prawo rozparcelowania konkurentów rządzących na rynku to dodatkowe zadanie. Przez rozparcelowanie obecnych struktur nie powstała jeszcze żadna stacja energetyczna.

Od wyroku Sądu Najwyższego (Bundesgerichtshof, BGH) w listopadzie 2008, rynek opanowany jest przez duopol Eon i RWE, nie zmieniło się wiele. Poprawki prawne frakcji FDP ze stycznia 2007 i marca 2008 nie powiodły się; inicjatywy prawe poprzedniego ministra gospodarki z CDU, Aloisa Rhiela, leżą w Bundesrat do dziś.

Wyniki opublikowanego w styczniu 2010 raportu RWE o rynku energetycznym Europy zdają się odwracać uwagę od istotnych problemów: „Nawet jeżeli integracja tych rynków miałaby być naprawdę bardziej zaawansowana niż dotychczas zakładano, Eon i RWE panują na niemieckim rynku", to wypowiedz szefa BNE. Rozważania autorów raportu wykazują inne definicje rynku niż te, które opisuje BGH, co pokazuje raczej sztuczność.”



Pytania kierujcie na adres:
Bundesverband Neuer Energieanbieter e.V. (bne)
Annette Solzin
030 400 548 13
presse@bne-online.de
#479 | Anna Brakoniecka dnia 23.03.2010 20:26
Wywiad z przewodniczącym frakcji S&D: Martinem Schulzem


Martin Schulz (54) jest od 1994 roku członkiem Parlamentu europejskiego i od 2004 roku przewodniczącym frakcji socjaldemokratów (do 2009 SPE, później S&D). były premier Włoch, Silvio Berlusconi, określił Schulza w 2003 roku mianem kapo, a przez to wywołał skandal. W wywiadzie europejski profesjonalista opowiada jakiej drugiej kadencji Barroso się spodziewa i kiedy można zawierzyć swojemu prezydentowi.


Maria von Stern: Podczas przesłuchania przez Europarlament wydawało się, ze niektórzy kandydaci na komisarzy są zależni od prezydenta José Barroso. Zagadnął Pan Barroso na ten temat. Jak on zareagował?

Schulz: Jak zawsze niechętnie i odpychająco w typowej atmosferze przed walką, która cechuje się nastawieniem „tylko się nie mieszaj”. Jednak José Manuel Barroso jest rozsądnym człowiekiem, który po jednej sekundzie dochodzi do siebie na dalsze 24 godziny.



Maria von Stern: Europa ma nową komisję. Czy jest Pan zadowolony ze sposobu, w jaki powstała?

Schulz: Z perspektywy socjaldemokratów uzyskaliśmy dobry wynik. 488 do 163 głosów w parlamencie, bez nas Barroso nie zbudowałby większości. On to wie. Już podczas przesłuchań nauczył się wiele, także podczas dnia glosowania.



Koniec z Everybody’s Darling



Maria von Stern: Jednak kompetencje komisarzy się przecinają, w państwach członkowskich większość kandydatów nie jest odbierana jako osoby wpływowe, a wpływ Barroso był jednoznaczny. Czy to będzie słaba komisja?

Schulz: Komisja nie składa się z samej wagi lekkiej. Oli Rehn, László Andor, Joaquín Almunia są wybrani po raz drugi, Viviane Reding nawet po raz trzeci. Ich nie można tak łatwo rozegrać. Catherine Ashton to wyjątkowa osobowość. Michel Barnier był we Francji ministrem do spraw środowiska, Europy i spraw zagranicznych, ponadto był komisarzem EU w regionie i jest wagą ciężką. Jeżeli Barroso uda się zgrać tych ludzi w jeden zespół, to może zawetować Radę Europejską. Jeżeli znajdzie jeszcze dodatkowo wsparcie w parlamencie, to KE będzie przedłożonym ramieniem stolic. Everybody’s Darling nie powinien jednak więcej grac.



Maria von Stern: Zna Pan Barroso już od jakiegoś czasu. Czego się Pan spodziewa?

Schulz: Nawet jeżeli mamy niewiele punktów wspólnych na płaszczyźnie politycznej, to cenię Barroso jako poliglotę i wykształconego człowieka. Dzielimy ogromne zainteresowania literackie i zdarza się często, ze czytamy te same książki. Obecnie to „Male wspomnienia” autorstwa José Saramago.



Maria von Stern: On w oryginale po portugalsku...

Schulz: ...a ja po niemiecku.



Maria von Stern: Jak ocenia Pan Barroso politycznie?

Schulz: W polityce nauczyłem się, ze dopiero na końcu wiadomo, czy ktoś dotrzymał słowa danego na początku. Barroso jest zwrotnym politykiem i mokre mydło zdaje się być mało mobilne w porównaniu z nim. Warunki ramowe, czyli Traktat Lizboński i międzyinstytucjonalne umowy, umożliwiają wpływy UE w teorii.



Maria von Stern: Na krotko przed powołaniem nowej KE Daniel Cohn-Bendit jeszcze popisał się w parlamencie. Pana frakcja została opisana jako „koalicja wazeliniarzy”, bo mimo sceptycznego nastawienia glosowaliście za komisją. Czy UE potrzebuje więcej takich gwiazd i rajskich ptaków?


Schulz: Daniel to inteligentny, wprawny językowo, wieczny anarchista. Uwielbia wielkie wystąpienia, ale Europa, która funkcjonuje, żyje pracą u podstaw, to ciężka praca, prowadzi do kompromisów, przy których nie wiadomo czasami czy można pozostać czystym. Danny jest kochanym człowiekiem chaosu, z którym można się pokłócić, ale to nie wystarczy.



Wyzwania kolejnych lat



Maria von Stern: Jakie wyzwania widzi Pan dla komisarzy?

Schulz: To trzy konkretne punkty. Kontrola rynków finansowych musi być w Europie zapewniona. Tylko wtedy, gdy założymy obroże spekulantom, odzyskamy zaufanie ludzi. Przy zmianach klimatycznych Europa musi mówić jednym głosem z KE jako de-facto rządem. To, co przeżyliśmy w Kopenhadze, było żenujące. Każdy miał inne zdanie: Niemcy i Francja robią tak czy siak swój biznes. W ten sposób Europa nie stanie się trzecią siłą w bipolarnym świecie między USA i Chinami.



Maria von Stern: A trzecie zadanie?

Schulz: Europejski rynek wewnętrzny musi być poszerzony o elementy społeczne. Każda decyzja musi zawierać rozważania o wpływach społecznych. Jest to warunkiem dla akceptacji UE. Unia Europejska to najdłużej trwający projekt pokojowy tego kontynentu, ale sam ten fakt nie wystarczy. Obecnie mamy największy napór dlatego, ze nie obchodzi nas osobisty los tego projektu. A czego oczekują obywatele? Dachu nad głową, bycia najedzonym, raz w roku urlop i perspektywy edukacyjne dla własnych dzieci. Nikt nie oczekuje stania się milionerem, ale oczekuje się bezpieczeństwa, pewnej gwarancji pracy/życia.



Kwestionowanie systemu



Maria von Stern: To exposé przypomina mi walki wyborcze do Europarlamentu w 2009 roku, które były dla socjaldemokratów totalną porażką. Jak wyjaśni Pan wyniki wyborcze?

Schulz: Nie udało nam się przez lata wypromować tych trzech punktów w sposób wiarygodny. Nie opowiedzieliśmy się przeciw końcowi bipolarnego sukcesu kapitalizmu. To było niedobre. zwłaszcza w Niemczech to nie był dobry pomysł, by kwestionować system, ale by dzielić sprawiedliwie olbrzymie profity. Tak długo wszystko szlo dobrze jak długo dorabialiśmy się zysków. Teraz przeżyliśmy drugą stronę medalu. Straty przekazywane są z góry na dół, podatki służą ratowaniu banków.



Maria von Stern: Angela Merkel wydala przyjecie z okazji urodzin szefa Deutsche Banku, Josefa Ackermanna w urzędzie kanclerskim. Co Pan myśli o menadżerach jak Ackermann?

Schulz: może jest on człowiekiem sukcesu, ale jest cynicznym reprezentantem cynicznego systemu.



Maria von Stern: Niemiecki komisarz Günter Oettinger przez długi czas był trzecią kategorią. Jak Pan go ocenia?

Schulz: Wspaniale przeprowadził negocjacje, jednak jego pole działania w resorcie energetycznym jest bardzo ograniczone. Nie będzie miał lekko.




Chcesz skomentować? Napisz do nas na adres europa @ scholar-online.eu, a my wpiszemy komentarze na forum
#480 | Anna Brakoniecka dnia 28.03.2010 14:27
Komentarze w tlumaczeniu
Dodaj komentarz
Nick:


Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Shoutbox
Nick:

Wiadomość:

Kod potwierdzający:


Wpisz kod potwierdzający:



Marie
29.06.2010
Anna, you and your team are the very best! Your Scholar idea is great and unites Europe. Greetings from France!

Alicja
09.06.2010
Cudowne fotosy z Muse i z Leną! Gratulacje!

Penelopé
07.06.2010
I envy you! You see so many great people and you talk with the best musicians! I wish you further successes! Greets from Greece, P.

Marta
07.06.2010
Muse? Ich koncerty sa najlepsze! Super! Kocham ich!

Xennija
07.06.2010
Anna, it's great that you saw Muse! It's my favourite band ever to me!!!!!!

Krzysiek
15.05.2010
Europejczycy powinni więcej rozmawiać! Zgadza się! Pozdrawiam serdecznie!

PoTomek
14.04.2010
Od kiedy Kaczynski stal sie everybody's darling? Wystarczyl jeden wypadek. A mialo byc tak pieknie.

KN
14.04.2010
W żałobie jak i w stanach euforii ludzie popadają w skrajności. RT @stoerungsquelle: najwazniejsze, zeby spoczywal w pokoju. #Kaczynski mimo wszystko jestem na nie za Wawelem

Kinga.
14.04.2010
Przede wszystkim należy uszanować decyzję rodziny. Wawel? Jestem na tak.

Karolina
14.04.2010
Szacunek, współczucie, smutek, oddanie należnego hołdu Prezydentowi to jedno i z tym chyba zgadzamy się wszyscy lub zdecydowana większość. Ale ta decyzja o Wawelu jest zupełnie nieprzemyślan

Radek
14.04.2010
Przecież to takie jasne - prezydent Warszawy nie pragnał by niczego innego niż pochowania go z dala od ukochanego miasta!! LUDZIE TROCHĘ ROZSĄDKU!!

Janek
14.04.2010
Wawel? to jest bardzo zly pomysl, kosciol katolicki za wszelka cene probuje ugrac cos dla siebie wykorzystujac ta tragedie.

Anna
13.04.2010
Prezydent zmarł w warunkach wyjątkowych, po bohatersku można by powiedzieć, bo leciał do Katynia, by oddać w imieniu całego społeczeństwa hołd męczennikom - argumentował Dziwisz. Jezu, co

Asia
11.04.2010
Lech Wałęsa: Ja im dziś wybaczam, ale oni mi już nie wybaczą. Prawdziwe. Szczere.

Nicky
11.04.2010
The whole world cries with you - Poland! Lech Kaczynski, Polish President and other Polish officials RIP after plane crash yesterday

Bannery
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
Statystyka
statystyka
Wygenerowano w sekund: 0.11 817,754 Unikalnych wizyt